


“Maliny… Nawet mając tyle lat, ile mam, zanim je zjem, wkładam je po kolei na palce swoich dłoni i zjadam dokładnie tak samo jak Amélie. Te perfumy mogłyby być jej ulubionymi. I to nie tylko dlatego, że żyła w półśnie i półjawie — lucid dreams. Nie dlatego, że uwielbiała maliny. Ale dlatego, że ten zapach jest taki niesamowicie magiczny. Niezapomniany. Dokładnie taki, jaką jest bohaterka filmu. Nie tylko słodki, owocowy, jak dziewczynka z grzywką.
Jest też z pazurem. Trochę zadziorny. W końcu Amélie zastanawiała się, ile par w Paryżu właśnie ma orgazm. Myślę, że to pewne, że pachniałaby nim ona i jej kawiarnia.
Od tej marki zaczęła się też moja przygoda z Nosy. Dostałam próbkę
Ode to Psyche od koleżanki, która już wcześniej zapisała się do Nosów. Potem poznałam kolejne zapachy od Reinvented. I ten właśnie lubię najbardziej. Malinowo-magiczny”.